fbpx
Hipisi w Pushkarze – Dzień 4
27 marca 2019
Małpie figle – Dzień 6
29 marca 2019
 

Pushkar

Dzisiejszego ranka pozwoliliśmy sobie na dłuższe wylegiwanie. Może pokój do tego nie zachęcał, ale po ucieczce z Jaipuru, wreszcie znaleźliśmy się w miejscu gdzie było spokojnie. Zebraliśmy się do wyjścia przed 11.00. Udało nam się dogadać żeby zostawić plecaki, więc nie obciążeni ruszyliśmy przed siebie. Plan był prosty, odpocząć i przejechać się na wielbłądach. Dzień zaczęliśmy od spaceru wokół jeziora, dla którego lepszym określeniem byłby staw. Jest to centralny punkt miasta. Ludzie pielgrzymują tu by wykopąć się w jego wodzie. W tym celu zbudowane są wokół niewielkie baseniki. Wokół jest czarno ale spokojnie.

Przez dłuższy czas siedzieliśmy na schodach i chłonelismy atmosferę tego miejsca, tak szczerze, nic specjalnego. Nastepnie skierowaliśmy się, do wspomnianej już świątyni Brahmy. Jest on obok Wisznu i Sziwy jednym z trzech głównych bogów hinduizmu. Stworzycielem świata, istotą, która jest najbardziej oddalona od spraw ludzkich, przez co niewiele świątyń jest mu poświęconych i jest on bogiem nieco zapomnianym. Przed wejściem, jak przed każdym świętym miejscem, trzeba było zdjąć buty. Tym, co wyróżniał to miejsce, to brak lokalnych kapłanów proszących o datek. W środku był posąg Brahmy oraz trzy ołtarzyki, przed którymi można położyć kwiatek w darze dla bóstwa. Jak zrozumieliśmy ma to pomóc uzyskać jego przychylność. Takie same kwiatki mozna puścić na staw. Wokół niego krąży wielu "kapłanów", którzy za niewielką opłatą dadzą ci kwiatek i zmówią modlitwę, my nie puszczaliśmy. W świątyni staliśmy się na chwilę małą atrakcją, kiedy pewien Hindus powiedział, że jego żona chciałaby się z nami sfotografować. Na jednym zdjęciu oczywiście się nie skończyło...

Po opuszczeniu świątyni, ruszyliśmy na poszukiwania Camel Safari. Początkowo chcieliśmy wyruszyć na zorganizowaną nocną eskapadę na pustynie, ale ostatecznie uznaliśmy, że dwie godziny na garbach nam wystarczą. Szybko odnaleźliśmy ogłoszenia i po ostrym targu wzięliśmy za ustaloną kwotę 2 hours, 2 camels, 2 persons. Sama wycieczka była ciekawym przeżyciem przez możliwość doświadczenia takiej jazdy. Niestety okolica, nie była zbyt ładna, a pustynia bardziej przypominała wysuszony step (o tym że nie będzie to klasyczna Sahara wiedzieliśmy już wcześniej). Jazda była przyjemna, zwłaszcza gdy przewodnik pozwolił mi przejąć panowanie nad zwierzakiem. Oczywiście w połowie drogi był obligatoryjne postój w trakcie którego nie wysłuchaliśmy cygańskiego kwartetu. W zamian za to, sprawdziliśmy im wartość 600 kambodżańskich rielów, które dostali napiwków. Raczej nie byli zadowoleni. Dwie godziny okazały sie wystarczające, więc byliśmy zadowoleni z naszej zmiany pierwotnych planów. Na koniec przewodnik chyba się na nas obraził ponieważ napisem, był dla niego za niski, ale stwierdziliśmy że skoro 70% wycieczki spędził siedząc w telefonie lub rozmawiając przez niego to na więcej nie zapracował.

Wracając do hostelu zjedliśmy bardzo dobre jedzonko z widokiem na staw i odkryliśmy, że 0,3 pepsi kosztuje tu ok. 1,5 złotego. Pushkar opuściliśmy zadowoleni. Plan został wypełniony i nie było sensu zostawać tam dłużej. Autobusem wróciliśmy do Jaipuru, gdzie dzięki nowej aplikacji znaleźliśmy fajny hostelik w fantastycznej cenie! (Dwuosobowy z własną łazienką za zawrotną kwotę ok. 35zł).