fbpx
O co chodzi z tą kamasutrą? – Dzień 11
3 kwietnia 2019
Selfies wśród bogów i skał – Dzień 13
4 kwietnia 2019
 

Aurangabad

Po 20 godzinach podróży dotarliśmy do Aurangabadu. Na szczęście pociąg nie miał opóźnienia i zdążyliśmy na przesiadkę w Bhopalu, choć nie obyło się bez przygody. Nie mając pewności czy pociąg nie będzie opóźniony nie zakupiliśmy wcześniej biletu na trasę Bhopal - Aurangabad. Kiedy o 23.20 dotarliśmy na pierwszą stację i mieliśmy godzinę na przesiadkę okazało się, że nie ma dla nas biletów. Zrobiliśmy maślane oczy i powiedzieliśmy, że musimy jechać tym pociągiem. Udało się załatwić bilety, ale bez gwarancji miejsca. Na szczęście już w pociągu udało się znaleźć normalne miejsce leżące i groza spędzenia następnych 11 godzin na stojąco została zażegnana.

 Po dotarciu do Aurangabadu musieliśmy trochę odpocząć w hostelu. Kiedy zależał upał ruszyliśmy na dworzec autobusowy zorientować się w sprawie biletów do Ellury, do której ruszamy jutro. Po drodze byliśmy całkiem sporą atrakcją dla miejscowych. Do wyboru są dwa autobusy, zwykły za 40 rs i turystyczny za 600 rs, pewnie weźmiemy zwykły 😉 Po drodze napotkaliśmy jedną z niezliczonych hinduskiej świątyń i chyba pierwszą, która zrobiła tak pozytywne i miłe wrażenie. Była dosyć przestronna, cicha i prowokująca do zadumy. W środku człowiek delikatnie przygrywał na diecie. Tworzyło to razem bardzo wciągający klimat. W trakcie naszej wycieczki odwiedziliśmy też park, do którego wstęp był płatny, ale w środku było chociaż trochę zieleni. Z parku za dodatkową opłatą można było przejść do mini zoo, ale z tego już zrezygnowaliśmy. Spędziliśmy tam miłą godzinę i ruszyliśmy na dworzec kupić bilety do Mombaju, którego pierwotnie w planach nie mieliśmy, tak samo zresztą jak Khajuraho. W drodze przekonaliśmy się, że nie chcemy tu spędzić więcej czasu niż potrzeba, gdyż Aurangabad jest jednym wielkim cuchnącym wysypiskiem.