fbpx
Halo, jest tu coś? – Dzień 20
12 kwietnia 2019
To już jest koniec – Dzień 21 i 22
14 kwietnia 2019
 

New Delhi

Dzisiejszego dnia mieliśmy tylko jeden cel, zakupy! Mając loty wewnętrzne i nie chcąc odciążyć sobie bagażu zostawiliśmy tę przyjemność na ostatni dzień, zwłaszcza że wyczytaliśmy, że na targowisku w New Delhi można kupić pamiątki z każdego zakątka Indi. Pewnie gdybyśmy wiedzieli wcześniej jak "restrykcyjnie" podchodzą do kwestii bagażu przy lotach krajowych kupowalibyśmy coś wcześniej. Po Delhi postanowiliśmy poruszać się metrem, które okazało się przyjemnym i dobrze zorganizowanym środkiem transportu. Szybko dotarliśmy na miejsce i ruszyliśmy wzdłuż ulicy, przy której mieli być handlarze. No cóż. Gdybyśmy planowali budowę domu lub wydruk zaproszeń na ślub bylibyśmy usatysfakcjonowani. 90% sklepów oferowało wszelkiego rodzaju sprzęt i materiały budowlane, a pozostałe 10% to sklepy papiernicze, dodatkowo bankomat w którym mieliśmy wypłacić pieniądze nie działał. Ulica kończyła się przy jednym z najsławniejszych meczetów w mieście, który jest w stanie pomieścić 25 tysięcy ludzi, więc zwiedzaniem to postanowiliśmy sobie powetować niepowodzenie z początku dnia. Niestety właśnie zaczynały się modlitwy i do środka moglibyśmy być wpuszczeni dopiero za godzinę. W tym wypadku znaleźliśmy w internecie kolejny targ i wsiedliśmy do metra. Podstawowym zadaniem było wypłacanie gotówki, która była już na wykończeniu. Jednak bankomat postanowił nam zrobić psikusa, pobrał opłatę i przprosił, że nie mógł wypłacić pieniędzy. Na szczęście po kontakcie z Revolutem, środki w ciągu 5 minut zostały odblokowanie. Dalej było już z górki. Następne 3 bankomaty znalezione na mapach nie istniały, czwarty był zamknięty i dopiero w piątym zdobyliśmy gotówkę choć nie było łatwo bo nie posiadał on nominałów innych jak 500 i w przypadku próby wypłaty innej kwoty wyświetlał odmowę transakcji bez podania powodu. W końcu mogliśmy ruszyć na zakupy. Wiedząc, że ceny są znacznie zawyżone stosowaliśmy różne techniki, oglądaliśmy, wychodziliśmy, zwiększaliśmy ilość towarów. Z pewnością parę razy przepłaciliśmy,  ale generalnie byliśmy z siebie całkiem zadowoleni. Przed zmrokiem dotarliśmy jeszcze na rynek z przyprawami, a w drodze powrotnej za ostatnie rupie zakupiliśmy "małe" upominki dla bratanków. Wracaliśmy już po zmroku, na co z pewnością nie pozwolilibyśmy sobie jescze dwa tygodnie temu. Teraz plecaki spakowane, pobudka przed 6.00, kierunek Europa!